Blog > Komentarze do wpisu
NEW ROMANTIC ERA vol.28 - OMD "ARCHITECTURE & MORALITY" 1981

OMD "ARCHITECTURE & MORALITY" - rok 1981

 

Powoli zbliżam się do końca podróży przez czasy New Romantic. Ale pod koniec pozostawiłem jeszcze jeden z najważniejszych albumów z tamtego okresu. Płyta "Architecture & Morality" to trzecia w dorobku tego angielskiego zespołu.

Andy McClusky i Paul Humphreys to jedna z tych par w historii muzyki, którą z czystym sumieniem można postawić obok Lennona i McCartneya czy Page'a i Planta. To jest tzw chemia, która jest wyzwalana przy współpracy dwóch osobowości. Historia pokazała, że tylko razem mogą funkcjonować i tworzyć naprawdę wartościowe rzeczy (w 1989 roku McCluskey porzucił kolegów i próbował sam pod szyldem zespołu coś tworzyć, ale niestety wartości to nie miało, zespół w 2005 roku powrócił do oryginalnego składu, na szczęście i funkcjonuje do dziś).

Ale wróćmy do płyty.

"The New Stone Age" totalne zaprzeczenie noworomantycznej przebojowości, ale pozostające w noworomantycznym charakterze, zaskakujące otwarcie, brawo!

"She's Leaving" uspokajamy nastrój, balladowa piosenka z głosem McCluskeya na pierwszym planie, delikatny elektroniczny podkład, jest pięknie.

"Souvenir" tu już wielki hit, spokojnie, melodyjnie, bardzo charakterystycznie dla ich twórczości, przetworzony głos trochę schowany w tło. Listy przebojów stały otworem. http://www.dailymotion.pl/video/x3y21_omd-souvenir_music

"Sealand" absolutny nr 1 na płycie. W stylu pierwszego składu Ultravox, z naleciałościami Kraftwerk. 7:47 elektronicznego geniuszu. Klimat, narastające emocje.

"Joan Of Arc" nadal spokojnie i tajemniczo. Odważnie i antyprzebojowo.

"Joan Of Arc - Maid Of Orleans" kolejny hit, chyba najbardziej znany z całej płyty. Ten rytm znamy chyba wszyscy. http://www.youtube.com/watch?v=yK5b5yB6M9o&feature=related

"Architecture & Morality" utwór tytułowy udowadnia, że mamy do czynienia z zespołem wybitnym, który obok hitów stawia antyprzebojowe dzieła o dużej wartości artystycznej.

"Georgia" wracamy do hitów. Prosta piosenka, ale czy inni potrafiliby zrobić to z takim wdziękiem?

I na koniec "The Beginning And The End" znowu uspokajamy klimat, czyste piękno nas otacza z głośników.

Jak ważna to była dla zespołu płyta świadczy fakt, że po reaktywacji w 2005 roku ruszyli w trasę pod szyldem "Architecture & Morality". Wydali też DVD z tej trasy. To jedna z tych płyt których po prostu wstyd nie mieć.

Z czystym sumieniem polecam. Marek

 

 

poniedziałek, 31 stycznia 2011, electrum

Polecane wpisy